Bez wygranej, ale i bez wstydu

18 Listopada 2019, godzina 09:03, autor: Michał Mryczko

Tomasz Żuraw relacjonuje: W ubiegłym tygodniu zakończyła się ostatnia kolejka rundy jesiennej. (...)

stal-pogoń

(...) Stal zakończyła tą fazę rozgrywek na siódmej pozycji, z minimalną stratą punktową do drużyn zajmujących czołowe miejsca w tabeli. To przyzwoity wynik sportowy, zważywszy na fakt, że Stal jako beniaminek II ligi, praktycznie całą rundę grała piłkarzami, którzy z trzecioligowego poziomu (IV poziom rozgrywkowy) wywalczyli awans na szczebel centralny. Praktycznie z pozyskanych przed rozgrywkami zawodników, trener Janusz Niedźwiedź mógł bez problemów, w pełnym wymiarze,  korzystać  z usług  tylko Artura Pląskowskiego. Damian Michalik grał epizody, Radosław Sylwestrzak wskoczył do składu na trzy ostanie mecze. Gra utalentowanego młodzieżowca Błażeja Szczepanka następcy w linii pomocy Damiana Sieranta, który zastąpił kontuzjowanego obrońcę Roberta Trznadla oraz postawa Wiktora Kaczorowskiego w bramce, po Leonidzie Otczenaszenko, pozwoliły zachować piłkarski status quo, ale niestety nic ponadto.

Zmodyfikowany terminarz rozgrywek przewidział rozegranie jeszcze w tym roku trzech spotkań z wiosennej rundy rewanżowej. Na pierwsze z nich, z Pogonią w Siedlcach rzeszowianie wyruszyli w bojowych nastrojach, pokrzepieni ostatnią ligową wygraną ze Skrą Częstochowa. Na ten nastrój nie wpłynęła nawet nieobecność w składzie, dwóch podstawowych graczy formacji defensywnej Damiana Kostkowskiego i Sławomira Szeligi.

Sam mecz mógł się podobać. Zawodnicy obu drużyn stworzyli emocjonujące widowisko piłkarskie, grając na tak zwanych pełnych obrotach przez pełnych dziewięćdziesiąt minut.  Nie można żadnemu z piłkarzy odmówić zaangażowania, pasji, a nawet agresji. Zostawili na boisku sporo sił, potu, a nawet krwi, jak w przypadku Dariusza Jareckiego, który po starciu z defensorem gości Bartoszem Brodzińskim, kończył zawody z opatrunkiem na głowie, a po meczu prosto z szatni pojechał na pogotowie w celu zszycia rany głowy.

Stal patrząc z perspektywy całego spotkania, była zespołem, dłużej utrzymującym się przy piłce, prezentowała szerszy wachlarz rozwiązań piłkarskich. Mocnym punktem Pogoni  były za to  szybkie kontry. Poparte wyrachowanymi  prostopadłymi  podaniami kierowanymi pomiędzy obrońcami Stali i szybkim rozegraniem futbolówki w polu karnym, w dwóch przypadkach okazały się zabójcze. Brylował w tych zagraniach młodszy z Marcinów Kozłowskich i to po jego dograniach Dominik Barciak oraz Adam Mójta mogli wpisać się na listę strzelców.

Rzeszowianie oddali na bramkę rywala siedem celnych strzałów. Za każdym razem Rafał Misztal był na posterunku. Dziewięć kolejnych minimalnie minęło bramkę rywala, jak choćby ten bity z woleja przez Wojciecha Reimana tuż przed końcem pierwszej połowy. Kilka pozostałych soczystych uderzeń (Tomasz Płonka, Piotr Głowacki, Dariusz Jarecki) zostało powstrzymanych wyblokami przez ofiarnie interweniujący siedlczan. Taką interwencją popisał się po naszej stronie Błażej Cyfert powstrzymując strzał Adama Mójty. Wiele naszych dośrodkowań było minimalnie przestrzelonych, a do pozostałych, jako pierwszy z reguły dochodził Misztal i piąstkując piłkę w pole eliminował bezpośrednie zagrożenie utraty bramki.

Naszej drużynie udało się w tym dniu strzelić jednego gola i to z rzutu karnego po faulu na Grzegorzu Goncerzu. Nie zawiódł i tym razem Wojciech Reiman. Ta bramka zdobyta na początku drugiej połowy dawała nadzieję na lepszy wynik, ale na tych nadziejach się skończyło. Żal trochę sytuacji z początku pierwszej połowy, gdy piłkę uderzoną  głową przez Artura Pląskowskiego ręką odsuniętą od ciała odbił w polu karnym jeden z defensorów Pogoni, ale arbiter nie zakwalifikował tego zagrania, jako przewinienia.

Czego zabrakło naszej drużynie? Może trochę wyrachowania, odrobinę zimnej krwi w niektórych podbramkowych sytuacjach, których stworzyli sobie bez liku. I zabrakło oczywiście dopingu kibiców, którzy ponad pięć godzin jechali do Siedlec, ale nie zostali wpuszczeni na obiekt i po  odśpiewaniu kilku piosenek zza ogrodzenia udali się w powrotną drogę. Organizatorzy podejmując taką decyzję, przedłożyli oszczędności w kasie klubowej (organizacja imprezy masowej trochę więcej kosztuje) nad fair play, jakim powinno się kierować w sporcie, bo warto im przypomnieć, że piłka nożna jest grą dla kibiców, nie działaczy. Oczywiście, że zapisy regulaminowe stały po ich stronie, ale przyjęte i praktykowane powszechnie przez wszystkie kluby obyczaje, już nie.

Tomasz Żuraw

 

Pogoń Siedlce - Stal Rzeszów 2:1 (2:0)

Bramki:

1:0 – 27 minuta - Dominik Barciak  

2:0 – 36 minuta – Adam Mójta  

2:1 – 50 minuta (karny) – Wojciech Reiman

Pogoń: Rafał Misztal – Sebastian Krawczyk  (57` Kamil Walków), Bartosz Brodziński , Tomasz Wełna, Bartłomiej Olszewski , Marcin Kozłowski I, Damian Mosiejko, Bartosz Wiktoruk, Marcin Kozłowski II (66` Mateusz Kluzek), Adam Mójta , Dominik Barciak (73` Kacper Skibicki). Trener Marcin Płuska.

Stal: Wiktor Kaczorowski  – Damian Sierant (82` Dominik Chromiński), Błażej Cyfert , Radosław Sylwestrzak, Piotr Głowacki, Błażej  Szczepanek (84` Sebastian  Pociecha), Łukasz Mozler, Wojciech Reiman,  Dariusz Jarecki,  Grzegorz Goncerz,  Artur Pląskowski (69` Tomasz  Płonka ). Trener Janusz Niedźwiedź.

Żółte kartki:

Sebastian Krawczyk, Bartosz Brodziński, Marcin Kozłowski I – Pogoń

Damian Sierant, Błażej Cyfert, Piotr Głowacki, Łukasz Mozler, Wojciech Reiman, Grzegorz Goncerz, Tomasz  Płonka – Stal

Sędziował:

Mariusz Korpalski

 

REKLAMA
reklama